#3 mój fąfel| pierwszy dzień w żłobku

posted in: blog | 6

Tak to bywa że kiedy dwójka rodziców, lat 22, bez urlopu dziekańskiego, macierzyńskiego ani tacierzyńskiego chce być z maluchem w domu bez niani i babć, ale za to z dziennym studiami i nienormowanym czasem pracy dodatkowej to w pewnym momencie dochodzi do momentu kiedy okazuje się że doba jest nie o dwie godziny, ale dwa razy za krótka i w końcu orientujemy się że nasz fąfel większość czasu spędza nie w swoim domu, ale w klubie profesorskim Jajko Szkoły Głównej Handlowej.

Wtedy nadchodzi Pierwszy Wieki Dylemat.

Czy zostać w domu, czy zawiesić studia, czy sprowadzić dziadków, czy znaleźć nianie, czy zdecydować się na żłobek, czy spróbować jednak poznęcać się jeszcze nad swoim organizmem… Potem następuje zazwyczaj Wielki Smutek lub Wielki Konflikt tudzież Wielkie Zagubienie, a następnie po pierwszej Słusznej Decyzji podejmujemy Decyzję Słuszniejszą.

My postawiliśmy na żłobek; po części z braku zadowalających alternatyw, po części żeby odrobinę uniezależnić od nas naszą “bardzo otwartą i radosną, ale w żadnym wypadku nie pozostawającą bez rodziców” przylepę.

I takim oto sposobem siedzę właśnie jak na szpilkach, zamknięta w błękitnym pokoju do spania, nasłuchując co za bieda dzieje się za drzwiami najważniejszemu przecież człowiekowi na świecie. I ku mojemu zaskoczeniu, jedyne co słyszę to “dzidziuś przyszedł, dzidziuś też będzie budował!”, a potem dźwięk rozwalającej się budowli z klocków Filipa, które T postanowił “zbudować”:) I długo, długo nic. Głęboki oddech i stukam dalej w notatnik.

To drugi dzień godzin adaptacyjnych, dlatego mam jeszcze możliwość podglądania i sporadycznego przytulania szkraba, który już w poniedziałek zrobi wielki mały krok w kierunku niezależności. A  tak mniej więcej wyglądało wczorajsze, pierwsze zetknięcie T ze żłobkiem Małe Zuchy:

IMG_4126
chętnie przygarnę cenne rady, bo przyznam szczerze że trochę to wszystko przerażające… :)

shareShare on FacebookPin on PinterestShare on Google+Share on TumblrEmail this to someoneTweet about this on Twitter