Blog o podróżach i życiu ze szkrabami pod pachą – już bardzo bardzo niedługo:)

posted in: blog, mój fąfel | 0

Dotychczas część naszych prywatnych przygód i fotograficzna codzienność trafiała tu, materiału jednak zebrało się przez te kilka lat tak dużo że nadszedł czas żeby w końcu nasz blog ruszył niezależnie z kopyta:) Na razie porządkuję myśli i treści, ale już za chwilę dużo dobra pod tym adresem: papermoon.pl

A tymczasem, pakujemy walizki!

shareShare on FacebookPin on PinterestShare on Google+Share on TumblrEmail this to someoneTweet about this on Twitter

Projekt 365 – 1/12 styczeń | january

posted in: blog, projekt 365 | 1

01-01-1-3

1/365
new beginnings

projekt 365 ewa przedpełska fąfel

2/365

01-14

3/365

mamo, rozpuściły mi się paluszki

01-15

4/365

mamy łóżko!

01-1-2

5/365

mikołaj zostawił swoją czapę u cioci

projekt 365 ewa przedpełska fąfel

6/365

białystok

projekt 365 ewa przedpełska fąfel

7/365

projekt 365 ewa przedpełska fąfel

8/365

01-53

9/365

01-54

10/36501-63

11/36501-61

12/36501-70

13/365

moja ciąża na jednym obrazku;) (#janiemamzachcianek)01-68

14/365

01-76

01-77

15/365

01-71

16/365projekt 365 ewa przedpełska fąfel

17/36501-89

18/365projekt 365 ewa przedpełska fąfel

19/36501-86

20/36501-94

21/36501-99

22/36501-101

23/365

01-106

24/365

01-104

25/36501-109

26/365projekt 365 ewa przedpełska fąfel

27/36501-116

28/365madeinpl1-42

29/36501-113

30/36501-117

31/36501-118

projekt 365 ewa przedpełska fąfel

 

Pierwszy miesiąc 2017 się kończy, więc na blogu pierwsze próby mojego projektu 365:) co miesiąc będzie lecieć co najmniej tyle zdjęć ile dni, robionych (prawie zawsze🙈) codziennie. link na górze! intensywny rok przed nami, dużo zmian i uczuć z tym związanych, chcę spróbować te chwile zachować na dłużej. przed nami ostatnie miesiące we trójkę i dni kiedy tymi wypełnia nam cały dom i całe dnie. styczeń 2017 prezentuje się dosyć chaotycznie ale może w lutym ogarnę jak to zrobić porządniej:) minął nam przede wszystkim śniegowo i łóżkowo;) jak większość populacji walczymy z glutem 👌🏻w wolnych chwilach ja ogarniam wyprawkę i kącik dla nadchodzącego szkraba (powoli występując z klubu mikrobrzuchów 😬) w końcu mamy też łóżko! zajrzyjcie na bloga i dajcie mi znać czy jest sens i w którą iść stronę w lutym 🙈 a może ktoś już też robi/chce się przyłączyć? razem fajniej:)

shareShare on FacebookPin on PinterestShare on Google+Share on TumblrEmail this to someoneTweet about this on Twitter

Miła przerwa w 2017:)

posted in: blog, galeria | 0

Szczęście miliard. Liczba mnoga (nareszcie) nieprzypadkowa. Co prawda brakuje mi drugiego smoka przy boku, ale ostatnio ciężko go zatrzymać:)

Processed with VSCO with f2 preset

Kochani, jakiś czas temu zapełniłam już kalendarz na najbliższe pół roku, przede mną jeszcze ostatnie spotkania w Warszawie, sesja w Brukseli, kilka podróży, magisterka i… szkrab numer 2:) Trzymajcie kciuki! Zostawcie maila tutaj: http://bit.ly/badzmywkontakcie – dam znać jak wrócę do pracy na pełnych obrotach:) A tymczasem szukamy łóżeczka, zaczynam projekt 365, edytuję sesje z 2016 i skaczę ze szczęścia.

2017 zapowiada się nienajgorzej.

shareShare on FacebookPin on PinterestShare on Google+Share on TumblrEmail this to someoneTweet about this on Twitter

Proszę mnie przytulić – audiobook z dobrych chęci | pomóżmy razem Syrii

W połowie grudnia spełniliśmy moje marzenie sprzed 4 lat – przejęliśmy całą trójką studio i nagraliśmy audiobooka czytanego przez Adama.
Tu możecie podejrzeć jak to wszystko wyglądało :)

Na początku miało to być coś tylko dla nas, ale pomyśleliśmy że może mogłoby z tego wyjść jeszcze coś dobrego. Kilka rozmów i telefonów później (Dominika <3) okazało się że Agencja Edytorska Ezop jest zachwycona naszym pomysłem i dzięki uprzejmości wydawnictwa i autora książki “Proszę mnie Przytulić” – Przemysława Wechterowiczowa, możemy dziś udostępnić Wam pełną wersję naszego nagrania! Wszyscy zamieszani w akcję zrzekli się jakiegokolwiek wynagrodzenia, ale jeśli Wam się podoba to byłoby nam dużo bardziej niż miło gdybyście mogli wpłacić symboliczną kwotę na jeden z tych celów:

– SOS Syria – PAH: BPH S.A. 91 1060 0076 0000 3310 0015 4960 z dopiskiem “SOS Syria” http://www.pah.org.pl/wspieraj-nas/121
http://www.whitehelmets.org/
– Doctors in Syria: https://mydonate.bt.com/events/icu/337171

Wielkie dzięki za pomoc przy ogarnięciu akcji należą się Mietowi Strzeleckiemu i Dominice Janik:)

(zero spamu, samo dobro)


A tu możesz pobrać całego audiobooka.

Kliknij prawym przyciskiem myszy i wybierz “zapisz element docelowy jako”.
Jeśli zostawisz swojego maila powyżej dostaniesz też w mailu bezpośredni link do pobrania i sporo innych fajnych rzeczy w najbliższym czasie.

 


Fragment artykułu na ladnebebe.pl o tym co fotograf, bankowiec i przedszkolak robią w radiu:

“Kiedy zaszłam w ciążę z Tymkiem wymyśliłam sobie że strasznie chciałabym mieć przy sobie/brzuchu głos Adama kiedy nie był obok (szczególnie że przyznam szczerze – ten głos miał swój wkład w to że jesteśmy dziś małżeństwem;). To były jednak dosyć szalone czasy, oboje ogarnialiśmy studia, pracę, ja zakładałam Fąfla i całkiem nową rodzinę, więc pomysł trafił na tę listę “to-do”, na którą nikt nigdy nie zagląda.

W grudniu 2016 przyszedł czas na generalne porządki, odkopałam ten pomysł i postanowiłam że takie rzeczy trzeba po prostu robić. Zadzwoniłam do naszego przyjaciela, który pracuje w radio i zaklepaliśmy studio na niedzielę.


adwent-25
adwent-28

Przy śniadaniu czytaliśmy “Proszę mnie przytulić” Przemysława Wechterowicza z pięknymi ilustracjami Emilii Dziubak. Chciałam żeby to było coś pasującego do tej mojej męskiej dwójki, żeby to była kiedyś wyjątkowa pamiątka więzi, która łączy ich dziś i ta ciepła historia o tacie i małym niedźwiedziu była oczywistym wyborem. (…)

Zaopatrzeni w kolejne kubki gorącej czekolady, zaczęliśmy nagrywać naszego pierwszego audiobooka. ”

 

adwent-83 adwent-43adwent-58

“Cyta Adam Przedpełski”.

adwent-92

shareShare on FacebookPin on PinterestShare on Google+Share on TumblrEmail this to someoneTweet about this on Twitter

Zima wzięła nas z zaskoczenia!

Przejechaliśmy 200 km na północny-wschód, a tu zima. Niedźwiedzi polarnych na ulicach co prawda nie spotkaliśmy, ale był z nami jeden nieźle rozbrykany śnieżny potwór.zima-18 zima-1-3

Jakby ktoś znał dobry patent na to jak nauczyć kogoś gwizdać to biorę w ciemno, Tymi bardzo przeżywa że mu nie wychodzi i nijak nie wiem jak mu wytłumaczyć jak to się robi:Dzima-2-4 zima-15 zima-5

wiem że nieostre, ale kocham tego słodziaka i jego minki tak że czasem można…zima-8 zima-16 zima-14 zima-1-5 zima-3-2

foszek.zima-10 zima-12

chyba jest całkiem szczęśliwy.zima-4

zima-6

zima-1-8

 fotografia dzieci zimą warszawa, fotografia zimowa zima-11 zima-9 zima-13 zima-1-6

 

shareShare on FacebookPin on PinterestShare on Google+Share on TumblrEmail this to someoneTweet about this on Twitter

Nasz dzień | Fąfel x Olympus x Ładnebebe:)

Ostatnio miałam okazję pobiegać jeden dzień z kilka razy lżejszym aparatem od tego do którego przywykł mój kręgosłup i przyznaję… całkiem miła odmiana:) Dla Ładnebebe razem z Olympusem przygotowałam całkiem osobisty wpis dot. tego jak nam mija dzień. A wygląda to zazwyczaj tak…

OLYMPUS DIGITAL CAMERA olympus pen test ewa przedpełska fotograf warszawa fąfel

Wspólne poranki

Tymek to mała petarda. Żartujemy czasem, że siedzi tylko wtedy kiedy śpi – na szczęście po rodzicach odziedziczył miłość do leniwych poranków więc pozwalamy sobie czasem na zwlekanie się z łóżka przez pół godziny. Kiedy jednak w grę wchodzi już budzik djembe z szacunku/strachu przed sąsiadami człapiemy do kuchni.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA olympus pen test ewa przedpełska fotograf warszawa fąfel OLYMPUS DIGITAL CAMERA olympus pen test ewa przedpełska fotograf warszawa fąfel

Bardzo chciałabym powiedzieć, że codziennie rano na śniadanie jemy szakszukę z awokado, ale prawda jest taka, że Tymek zazwyczaj wcina płatki, a ja jem kawę. Kiedy tylko mogę sobie na to pozwolić przeciągam te nasze poranki w nieskończoność, to zazwyczaj nasz jedyny czas w ciągu dnia tak naprawdę we dwoje, więc dużo rozmawiamy. Zaczęliśmy już jak Tymi miał kilka miesięcy, weszło mi w krew chodzenie po domu i opowiadanie mu o wszystkim co robię i myślę – teraz role się odwróciły, słucham epopei o śmieciarce, tym jak piękny jest dziś świat, a potem razem zastanawiamy się nad tym jakie kalosze nałożył dziś do przedszkola Kuba.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Przedszkole

OLYMPUS DIGITAL CAMERA olympus pen test ewa przedpełska fotograf warszawa fąfel

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Śmigamy na Starą Ochotę. To zdjęcie bardzo dobrze opisuje nasz dzień. Tymek  w oczach niektórych to zamyślony wrażliwiec, ale prawda jest taka że nikt za nim nie nadąża… 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Piąteczka, make-up w samochodzie i na sesję!

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Szybki make-up na parkingu, google maps i pędzę na sesję. Mam najlepszą pracę na świecie, codziennie trochę z butami wchodzę w życie nowych ludzi. Mimo, że żyję mocno w biegu to kiedy pukam do drzwi domu, którego jeszcze nie znam automatycznie zwalniam. Pewnie biologicznie można wytłumaczyć ten spokój który mnie wtedy ogarnia, ale ja tłumaczę to sobie tak, że chyba jestem na swoim miejscu.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Studentka w bibliotece

Zgrywam zdjęcia na stacji benzynowej i jadę do biblioteki. SGH to nasz drugi dom. Tutaj poznałam Adama, tu dowiedziałam się że zostanę mamą, tu zamienialiśmy się kilkutygodniowym Tymkiem zasuwając na zajęcia. Dzisiaj wpadam tylko na chwilę uzupełnić bibliografię do magisterki i pouczyć się do mojego ostatniego egzaminu.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Lunch i do biura!

Z Mokotowa na Wilczą na szczęście jest rzut beretem. Parkuję w moim sekretnym miejscu, mijam galerię koloru i zastanawiam się czy wcisnę w grafik coś do jedzenia. 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

ewa przedpełska fotograf warszawa

Wcisnę. Marrakesh zawsze ze mną wygrywa. Przekupił całą ekipę Ładnebebe zapachem kawy i kolendry. Od jakiegoś czasu wszystkie moje przerwy, godziny w korkach i ciche noce z Lightroomem wypełniam podcastami (dzisiaj EOfire). 

 

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Zbijamy piątki i siadamy do pracy. Maile, rozmowy, zdjęcia, zdjęcia, zdjęcia. W takim doborowym towarzystwie czasem ciężko skupić się na własnej pracy, bo średnio raz na 5 minut któraś wymyśla PROJEKT, który bezzwłocznie trzeba przegadać i rozpocząć.

Do domu po rower i znów do miasta!

Zamykam komputer i jadę do domu gdzie czeka mnie niespodzianka – okazuje się że zardzewiałe śruby są zardzewiałe. Chłopaki przyjeżdżają więc samochodem, a ja ze skaleczeniami na trzech różnych częściach ciała osiągam sukces w postaci zamontowanego poprawnie fotelika.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Lody i czas mocno unplugged!

Jedziemy. Po całym dniu otoczonym kablami parę godzin unplugged. Tymek podróżuje z nami od urodzenia – nad morze, do sklepu, za granicę i nad Wisłę. Mnie bakcylem podróżowania zarazili rodzice, obawiam się że Tymek też jest na to skazany. Tak samo jak na przewagę przyjaciół którzy mają 25 lat, a nie 3. Takie życie studenta. 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Gdyby Tymek lunatykował to jestem pewna że znaleźlibyśmy go w Jednorożcu. To zdecydowanie widnieje w TOP 5 jego aktualnych życiowych priorytetów. 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Karaluchy pod poduchy

Tymczasem zachodzi słońce, wkładamy długie spodnie i oczy zaczynają się nam kleić.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA olympus pen test ewa przedpełska fotograf warszawa Jak bardzo chaotyczne nie byłyby nasze dni, tak bardzo staramy się żeby Tymka otaczał spokój i bardzo dużo czułości. Wzruszam się zawsze kiedy odsuwam się na chwilę i podglądam  jak uczy się świata, staram się zawsze żeby miał chociaż 5 minut dziennie żeby się ponudzić. Przytulasy, buziaki, przed snem książkowy maraton – wychowaliśmy mola na własne życzenie. Najchętniej zostałabym z nim do rana, ale Gmail straszy skrzynką odbiorczą, a kosz na pranie wybuchem. Zaczynamy trzecią zmianę.

shareShare on FacebookPin on PinterestShare on Google+Share on TumblrEmail this to someoneTweet about this on Twitter

Raz Dwa Trzy wiosna.

posted in: blog, mój fąfel | 0

-Tymi co robisz?

-A nic mamo, patrzę jaki piękny jest dziś świat.

To nie scenariusz reklamy funduszu inwestycyjnego, to mój 3-letni syn uczy nas życia:)wiosna sesja dziecięca fąfel ewa przedpełskawiosna sesja dziecięca fąfel ewa przedpełska

IMG_0363

wiosna sesja dziecięca fąfel ewa przedpełska

 wiosna sesja dziecięca fąfel ewa przedpełska

Okrzyk radości i… zagadka rozwiązana, nasza romantyczna sesja to tak naprawdę pół godziny biegania po parkingu pod pracą taty:) wiosna sesja dziecięca fąfel ewa przedpełska

shareShare on FacebookPin on PinterestShare on Google+Share on TumblrEmail this to someoneTweet about this on Twitter

Pierwsze kroki na deskach

To był oddech którego bardzo, ale to bardzo potrzebowaliśmy. Dzisiaj na ładnebebe ukazał się nasz post o debiucie Tymka na stoku:) Ku naszemu megapozytywnemu zaskoczeniu Tymi był na stoku w siódmym niebie i nawet kiedy dosłownie zasypiał w trakcie jazdy nie dał ściągnąć się ze stoku (Rossignol dzięki za sprzęt dla naszego mikrusa:) Pakujcie walizki i śmigajcie w góry dopóki jeszcze leży śnieg!

Poniżej krótka relacja z naszego szusowania (i parę zdjęć spoza postu na ładnebebe), a jak tylko ogarnę ogrom zdjęć z wyjazdu i naszych fąflowych sesji to wpadnie jeszcze post o samym Zakopanem:)

 

narciarz2-5 narciarz-59 narciarz2-2 narciarz-20 narciarz-8 narciarz-65narciarz-68

narciarz-51

narciarz-57

narciarz-178 narciarz-182 narciarz-124 narciarz-229 narciarz-255

 

 

 

shareShare on FacebookPin on PinterestShare on Google+Share on TumblrEmail this to someoneTweet about this on Twitter

❅ Święta z Fąflem ❅

swieta-1

Świąteczne minisesje już za nami, pachniało imbirowymi ciasteczkami i ciepłą czekoladą, czyli – tak jak powinno;) Poleciało Last Christmas, było wesoło, głośno i cicho na raz:) Moje łydki pozdrawiają cudną Marysię, która uświadomiła mnie że dzieci bardzo lubią jak fotograf robi przysiady:D Zostawiliśmy po sobie trochę bałaganu, ślady psich łapek i mnóstwo zdjęć na karcie aparatu.

swieta-2

A do wszystkich którzy pojawili się w studio stawki poleciały w grudniu takie oto “happy” przesyłki pełne pocztówek dla najbliższych:)
swieta-1

pocztowki-1-2

Kochani życzę Wam wszystkim przede wszystkim spokojnych i radosnych świąt, a dla wszystkich dla których to pierwsze Wasze święta z maluchem (np. Zosi, którą widzicie poniżej – RÓBCIE DUŻO ZDJĘĆ!:P)

zosia wesolych swiat

I osobisty akcent na koniec: krótka historia o tym jak mój prywatny fąfel zwany również Tymkiem kupował swoją pierwszą choinkę (między kaszlnięciem, kichnięciem a skakaniem w grudniu (!) po kałużach;):

swieta-6

swieta-4

swieta-7

swieta-10

swieta-13

swieta-9

swieta-11

swieta-18

swieta-14

shareShare on FacebookPin on PinterestShare on Google+Share on TumblrEmail this to someoneTweet about this on Twitter

Ratunek na jesień – karton, nożyczki, sharpie, guziki i dwie prawe/lewe ręce | #milszydom #cuterhome

posted in: blog, Uncategorized | 5

winter diy kids camera

Aparat w 3 minuty

potrzebujesz:
– kawałek kartonu
– czarny mazak (u nas sharpie)
– nożyczki/nożyk
– dla większych maluchów świecąca w ciemności gwiazdka (tymek mógłby jeszcze chcieć sprawdzić czy świeci także w brzuchu;) do kupienia w sklepie papierniczym

mini-1

winter diy kids camera

winter diy kids camera

mini-2-2

mini-3

Guziki magnesy

potrzebujesz:
– kilku starych guzików
– kleju
– nożyczek
– magnesów (np. dodawanych do herbatek, chipsów, jogurtów)
– kawałka sznurka
– kilku spinaczy do bielizny

#-1

#-1-4

#-1-5

#-1-3

button magnets diy

shareShare on FacebookPin on PinterestShare on Google+Share on TumblrEmail this to someoneTweet about this on Twitter

Nasz prywatny lake house

posted in: blog, Uncategorized | 5

#-1-29

Oto krasnal. Krasnal nie jest już takim strasznym krasnalem, bo wyrasta nieubłaganie z niemowlęcej rozmiarówki.

Takim oto sposobem zostawiliśmy w starym mieszkaniu nie tylko dwie szafki i rysy na podłodze, ale w kartonach zostały przykrótkie śpiochy, butelki ze smoczkiem, wkładka noworodkowa do krzesła do karmienia i druga drzemka po 17 – uczcijmy to minutą ciszy. Nie piszę tu często, bo Tymek ma ostatnio jedynie dwa stany skupienia: sen i bieg. Moi drodzy tak się bowiem składa, że moje dziecko nie siedzi, biegnie jedynie lub leży – potknięte się, ewentualnie zaśnięte. Podsumowując: w wakacje raczej intensywnie.

Między jednym jak to się sprytnie mówi “projektem”, a drugim, sesją zdjęciową i poprawkową, szpitalem i porankami we troje w jednym łóżku udało nam się jednak wyskubać kilka dni na odcięcie od świata, zapakowani jak na Polaków przystało po dach, dojechaliśmy na osiem kół do naszej oazy spokoju, pachnącego lawendą drewnianego domku nad Niegocinem:)

#-1-32

Absolutnie NIC się nie działo, łaziliśmy, mówiliśmy, jedliśmy pyszne rzeczy, gapiliśmy się na jezioro, zgubiliśmy piłkę w bagnie, śpiewaliśmy, czytaliśmy i zmoczyliśmy pierwsze kalosze. Było idealnie.

#-1-28mamo, co to?

#-1-36

#-1-37

#-1-27
#-1-43wujek mieto, dla przyjaciół: “mata”
#-1-15jaglanka prosto z gara madzi to najlepsza jaglanka:)
#-1-26#-1-11w wakacje można grać na wiadrach i jeść lody rękami nawet jak siedzi obok ciebie jakiś smutas w dziecięcej czapce#-1-42#-1-40nawet się tak bardzo nie kłóciliśmy

#-1-13miłość miłość miłość

I jedno zdanie na koniec, miał być oddzielny post, ale to wszystko łączy ten magiczny domek nad jeziorem. Na zawsze chyba zapamiętam tę drewnianą łódką o dumnej nazwie “Piotruś”, za którą schowałam się na chwilę żeby popatrzeć jak mój syn odkrywa świat.

#-1-22#-1-23#-1-44#-2#-1-19#-1-18#-1-17

Dajmy dzieciom brudzić sobie ręce.

shareShare on FacebookPin on PinterestShare on Google+Share on TumblrEmail this to someoneTweet about this on Twitter

Mama ’91

posted in: blog, Uncategorized | 9

O tym, że zostanę mamą, dowiedziałam się po wykładzie z ekonometrii. Miałam wtedy 21 lat i problemy godne swojego wieku.
mama

Czasy przed Tymkiem
WRZESIEŃ 2012. Obawiam się kurczącego się marginesu błędów. Nie wypada mi już bezkarnie gubić kluczy do mieszkania i siebie, nie znać odpowiedzi na pytania o zieloność trawy i istnienie Boga, od kiedy kilka miesięcy temu dowiedziałam się, że moje dzieciństwo zakończyło się bezpowrotnie wraz z początkiem dzieciństwa kogoś innego – małego, jeszcze fasolkopodobnego człowieczka, który wczoraj zrobił mi pod sercem fikołka.

Życzę sobie, by dorosłość była wyrozumiała, niebezlitosna. Dała mi (nam) trochę czasu, żeby nauczyć się pływać w tym kompocie i zostawiła trochę miejsca w głowie na beztroskie myśli.

LISTOPAD 2012. Mam 21 lat i właśnie kupiłam swojemu mężowi szalik.

Powstanie świata
STYCZEŃ 2013. Zwariowaliśmy kompletnie, istnieje miłość absolutna, waży 3800 gram.

mama91111

Czasy z Tymkiem
Długo zastanawiałam się nad tym, czy ten tekst powinien powstać. Jest jednak jedna chwila w moim życiu, która motywuje mnie do tego swoistego ekshibicjonizmu. Kiedy zachodzisz w ciążę w wieku lat 21 cały świat skrzykuje się nagle, nie wiedzieć czemu, żeby powiedzieć ci jak żyć – bezcenne porady mieszając dowolnie z pogardliwymi spojrzeniami w tramwaju pod tytułem już po tobie. Wtedy właśnie doszłam do wniosku, że z przyjemnością i premedytacją zamordowałabym stereotyp Matki Polki. Zarówno tej cierpiącej, jak i tej wiecznie pięknej dziewczynki z billboardu, z błogim uśmiechem przykładającej swoje dziecko do piersi lub podrzucającej malucha w powietrzu ku słońcu. Przez prawie rok cycki sterowały moim życiem. Mówiły mi, kiedy mogę napisać licencjat, co jeść i kiedy się przespać. Przez 5 miesięcy płakałam z bólu prawie przy każdym karmieniu (największe tabu poradników dla rodziców), będąc przy tym, w moim rozumieniu, najszczęśliwszą osobą na świecie. To są uczucia, których nie dojrzymy na spotach kampanii społecznych przeciwko wczesnemu rodzicielstwu. Nie ma taty płaczącego ze szczęścia na porodówce ani mamy pozującej z dyplomem ukończenia studiów i maluchem pod pachą.

Młoda mama to niekoniecznie wózkowa, niekoniecznie Teen Mom (z piekła) rodem z MTV, nie zawsze trzeba na nią patrzeć ze współczuciem. Niektóre z nas mają tyle szczęścia że trafiają na prawdziwych młodych mężczyzn, którzy za punkt honoru
stawiają sobie umiejętność doskonałego przewijania bobasa w locie i stają na głowie żeby ta nowo-utworzona rodzina była szczęśliwa. Także nie wszyscy rodzice na wieść o tym, że zostaną dziadkami przed 50-ką, krzyczą i wyrzucają za drzwi. Są też tacy, jak ci, którzy trafili się mi, którzy trzymali mnie mocno za rękę nie tylko kiedy stawiałam pierwsze kroki, ale też wtedy kiedy miałam być dorosła i silna, a bałam się jak dziecko.

Młodym mamom jest i trudniej, i łatwiej. Mamy sprawniejsze ciało, nasze związki są inne – mniej dojrzałe, ale i bardziej partnerskie, co wynika zapewne ze świadomości wspólnego skoku w przepaść dorosłego życia. Otoczenie różnie na nas reaguje, przyjaźnie umacniają się lub rozpadają, kiedy nagle okazuje się, że nie możesz iść na kawkę, bo musisz wstawić kolorowe pranie.

mama9111

mama911

Z braku znajomych znających znaczenie słowa „ciemieniucha”, zaczęłam robić zdjęcia kobietom w ciąży, dzieciom i rodzicom wszelkiej maści. Coś, co na początku było pretekstem do rozmowy i próbą odnalezienia osób znajdujących się w tym samym miejscu w życiu co my, stało się biznesem. Dziś mam 22 lata, fotografuję, projektuję, studiuję, prowadzę bloga, firmę i synka za rączkę. W moim życiu zmieniło się wszystko – od listy zakupów, na których kosmetyki i obiektywy zostały zastąpione przez pampersy i specyfiki do mycia zlewu TurboStrong, przez średnią prędkość rozwijaną na trasie i nazwisko w dowodzie, po marzenia i książki na półce w dużym pokoju. Nie znaczy to wcale, że teraz mam zawsze czysto w lodówce, a po pięćdziesiątym razie, kiedy tłumaczę Tymkowi, że gazeta naprawdę nie jest do jedzenia, myślę sobie zawsze: Oj jak wesolutko! Jaki słodziutki bobasek i sterta papieru!

Po prostu trochę wcześniej niż większość mam przeżyłam tę chwilę, która zagrzebuje wszystkie rozstępy, momenty: a co gdyby i nieprzespane noce. Tę chwilę, w której malutki człowiek (przy odrobinie szczęścia trochę do ciebie podobny) budzi się przy twoim boku i jeszcze zanim otworzy oczy mówi: Mama i uśmiecha się przez sen.

.

Fotoreportaż został opublikowany w magazynie SGH Magiel (Maj 2014)

 

///

 

Chciałabym Wam z całego serca podziękować za wiadomości, maile które dostałam od Was po publikacji tego tekstu, fajnie jest wiedzieć że nie jest się samemu i wokół nas, chociaż często nie na widoku są wspaniałe mamy, które dają radę. Wiem naprawdę dobrze jak to jest być bardzo młodą mamą i nie mieć obok siebie żadnej innej młodej mamy – jeśli chcesz się wygadać, jeśli masz wrażenie że nie ma na świecie nikogo innego kto przechodzi przez to co ty, jeśli masz problemy z karmieniem  (wiem o nich wszystko, da się, po bardzo bardzo ciężkim pół roku udało mi się i karmiłam duużo dłużej już z uśmiechem na ustach:), i’m your girl.

shareShare on FacebookPin on PinterestShare on Google+Share on TumblrEmail this to someoneTweet about this on Twitter

#6 mój fąfel | targ śniadaniowy – nas troje na żoliborzu:) o jedzeniu, mieszkaniu i top chefie

posted in: blog | 3

I do nas w końcu przyszła wiosna, więc w sobotę uciekliśmy na joli bord na targ śniadaniowy. Po raz pierwszy udało nam zwlec się z łóżka na tyle wcześnie że nie wykupili jeszcze wszystkich rodzajów serów korycińskich;)IMG_8637

Tymek w siódmym niebie, bo dochodzimy już do tego etapu (ba, 13 miesięcy) że pozwalamy mu jeść większość rzeczy, na które trafimy w lodówce. Łamaliśmy się chlebem jak przystało na prawdziwe polskie gospodarstwo domowe, a był to chleb nie byle jaki. Szczerze mówiąc nie wiem czy kiedykolwiek zadowoli mnie już coś innego niż orkiszowy z żurawiną z Przystanku Piekarnia. Serio, lepiej być nie może, nawet zrobiłam dokumentację tego cuda leżącego na równie doskonałych i lubianych od lat serach korycińskich (post sponsorowany jedynie przez mój zadowolony żołądek!).

#-2

A propos jedzenia (popijanego pysznym koktajlem pod tajemniczą nazwą Zielony Goblin) wywiązała się też między nami i znajomymi dyskusja o byciu vege green fit czy po prostu zmiany swoich przyzwyczajeń żywieniowych. Otóż problem z tym mam jeden, a solidny, Bardzo chętnie jadłabym zdrowo i zielono, ale brakuje mi CUKRU. Od kiedy pamiętam (jestem wspominana) pierwsze kroki robiłam do cukiernicy stojącej na stole i wiele się w sumie w tym klimacie nie zmieniło. Może zamiast 7 łyżek cukru daję teraz do herbaty (z grzeczności i nawyku wyuoczonego) dwie. Nie wiem czy ktoś mnie rozumie, wiem że wszyscy lubią słodkie, ale ja bez cukru żyć po prostu nie mogę:) Może jakieś wskazówki? Jak jeść zdrowo, ale słodko (nie opierając się tylko na miodzie)?

#-4Ale do rzeczy! Niewątpliwie atrakcją poranka było wpadnięcie, a raczej przysiądnięcie się (nie wiem czy takie słowo istnieje) do naszego długiego, pokrytego czerwoną ceratą w kratkę stołu TOP CHEFA:) Ok, jak się pewnie dowiecie z przyszłych postów (może namówię go na parę kulinarnych), u nas to Adam gotuje, a ja głównie zjadam więc większa atrakcja była to dla niego i Magdy, ale przyznam że jako że oglądaliśmy i kibicowaliśmy (dużo lepszy poziom i ciekawszy program niż Master Chef IMHO), bardzo miło było nam odkryć że Martin Gimenez Castro jest też przy okazji fajnym człowiekiem:) Niestety na zdjęciu wyszłam jak kulfon więc wrzucam takie tam, zmniejszone.

Kolejna refleksja z tego miłego przedpołudnia: kto sprzedaje dom na żoliborzu? Mimo że Adam lubi chipsy solone, a ja paprykowe to w jednej kwestii się zgadzamy: żoliborz to może być miejsce docelowe. Jeśli gram w totolotka to po to żeby wygrać żoliborz. Nie narzekamy, Bemowo wokół nas jest piękne, zrobiło się ciepło, Fort Bema obrodził w tysiące szkrabów, a ja wczoraj OPALIŁAM SIĘ na balkonie szlifując paletę (o tym może w następnym poście;).  Żoli jednak ma w sobie coś czego nie mogę znaleźć w żadnej innej dzielnicy w Warszawie.IMG_8680

A na koniec coś na uśmiech (na mnie działa:)

#-13Więcej świeżości na instagramie:)

 

shareShare on FacebookPin on PinterestShare on Google+Share on TumblrEmail this to someoneTweet about this on Twitter

#5 mój fąfel | świętujemy 380 dni Tymka

posted in: blog | 5

urodzinowe

Ostatnio na Bemowo zwaliła się lawina miłych ludzi, z którą dumnie opijaliśmy (resztkami piccolo, które nie wylądowały na podłodze i ścianach) 380-y dzień życia Tymka, który dla ułatwienia nazwaliśmy dniem urodzinowego kinderbalu. Niestety jedyny bobas, który miał się pojawić na imprezie (pozdrawiamy Tadzika) dostał gorączki i szaloną imprezę spędził w poczekalni przychodni. Jako że średnia wieku na imprezie zdecydowanie przekraczała wiek przedszkolny wystosowuję apel do mam i tatów z Bemowa – pilnie potrzebujemy znajomych z małymi dziećmi;)!

A do naszych miłych gości: było czadowo, gdyby Tymek wiedział o co chodzi pewnie by Wam za wszystko podziękował, niedługo przed snem jeszcze dziś męczył najnowszą zabawkę (nie reklamuję, ale polecam;) drewniane paciorki LooptyLoo).

To co jednak zdecydowanie “made the day” to baloniki napełnione helem – nie wiem kto się bardziej cieszył – Tymek czy staruchy;) znalazłam fajne miejsce w mojej dzielnicy – balonikowo.pl gdzie niewielkie zamówienia robią właściwie od ręki i w detalu nie jest to jakiś straszny wydatek:)

urodzinowy fąfel

mili Państwo, ECCE HOMO!

…i to już całkiem spory.

shareShare on FacebookPin on PinterestShare on Google+Share on TumblrEmail this to someoneTweet about this on Twitter

#4 | poduszka chmurka tutorial | baby cloud pillow diy tutorial |

posted in: blog | 6

Na początku był internet, materiał, maszyna do szycia i popołudnie dla siebie (dzięki adam:)diy cloud pillow tutorial

potem rysowanie i krojenie…diy cloud pillow tutorial

i.. tymek buja w obłokach;)

diy cloud pillow tutorial

ale krok po kroku… miałam z tym trochę zabawy i pomyślałam że może ktoś też chciałby sobie sprawić taką miłą chmurkę;) proszę z góry o wyrozumiałość, bo to trzecia rzecz jaką uszyłam w życiu…  ;)

TUTORIAL:

będą Ci potrzebne:

  • blok a3/karton/coś z czego możesz wyciąć wykrój
  • ołówek (najlepiej kradziony z ikei lub ze standu z dni kariery;)
  • pasująca kolorystycznie nitka
  • nożyczki
  • materiał (przeprany i przeprasowany)
  • wypełnienie (ocieplina kocykowa lub np. wnętrze starej poduszki)
  • maszyna do szycia (aczkolwiek przy odrobinie cierpliwości spokojnie można to zrobić ręcznie)

i po kolei: (poniżej są zdjęcia wszystkich etapów)

1. narysuj na kartonie chmurkę (ja narysowałam od ręki, zajęło mi to odrobinę więcej niż A3 – dokleiłam kawałek taśmą;) i wytnij wzór jak najdokładniej potrafisz.

2. odrysuj wykrój na materiale ołówkiem (pozostawiając mały zapas od krawędzi materiału)

3. wytnij dwie dokładnie takie same chmurki ale ok. 1cm poza liniami odrysowanymi ołówkiem i zwróć uwagę na to żeby składały się w chmurkę;)

4. jeżeli używasz wypełnienia ‘kocykowego’ wytnij z niego kształt chmurki (ewentualnie MINIMALNIE mniejszy żeby zmieścił się do poszewki)

5. zepnij dwie części materiału wierzchnimi stronami do siebie (nie warto się lenić i pomijać tego kroku;)

6. powolutku zszyj 2 kawałki materiału starając się żeby chmurka nie wyszła kanciasta), zostawiając otwór na włożenie wypełnienia

7. przetnij (nie naruszając szwów) miejsca w których są ‘zagięcia chmurek’ tak żeby ładniej się wywinęła (patrz zdjęcie)

8. przewróć materiał na drugą stronę i włóż dokładnie wypełnienie (u mnie jest cieniutkie bo tymek nie lubi wysokich poduszek:)

9. zaszyj otwór szwem materacowym albo… tak żeby nie było widać;)

10. poczekaj na ładniejsze światło, zrób zdjęcie i…. gotowe!:)

* ja dodałam jeszcze dwa pikowania-krzyżyki tak żeby trochę unieruchomić ocieplinę, ale można to rozwiązać inaczej:)

EFEKTY:) poduszka jest super dla niemowlaka ponieważ jest płaściutka i może tak naprawdę służyć też do przytulania:) ale nic nie stoi na przeszkodzie żeby dodać więcej wypełnienia i zrobić z niej np. chmurę pokojową dekoracyjną;)

pozdrawiamy ciepło, znowu zasmarkani,

Ewa & Adam & Tymek

shareShare on FacebookPin on PinterestShare on Google+Share on TumblrEmail this to someoneTweet about this on Twitter

#3 mój fąfel| pierwszy dzień w żłobku

posted in: blog | 6

Tak to bywa że kiedy dwójka rodziców, lat 22, bez urlopu dziekańskiego, macierzyńskiego ani tacierzyńskiego chce być z maluchem w domu bez niani i babć, ale za to z dziennym studiami i nienormowanym czasem pracy dodatkowej to w pewnym momencie dochodzi do momentu kiedy okazuje się że doba jest nie o dwie godziny, ale dwa razy za krótka i w końcu orientujemy się że nasz fąfel większość czasu spędza nie w swoim domu, ale w klubie profesorskim Jajko Szkoły Głównej Handlowej.

Wtedy nadchodzi Pierwszy Wieki Dylemat.

Czy zostać w domu, czy zawiesić studia, czy sprowadzić dziadków, czy znaleźć nianie, czy zdecydować się na żłobek, czy spróbować jednak poznęcać się jeszcze nad swoim organizmem… Potem następuje zazwyczaj Wielki Smutek lub Wielki Konflikt tudzież Wielkie Zagubienie, a następnie po pierwszej Słusznej Decyzji podejmujemy Decyzję Słuszniejszą.

My postawiliśmy na żłobek; po części z braku zadowalających alternatyw, po części żeby odrobinę uniezależnić od nas naszą “bardzo otwartą i radosną, ale w żadnym wypadku nie pozostawającą bez rodziców” przylepę.

I takim oto sposobem siedzę właśnie jak na szpilkach, zamknięta w błękitnym pokoju do spania, nasłuchując co za bieda dzieje się za drzwiami najważniejszemu przecież człowiekowi na świecie. I ku mojemu zaskoczeniu, jedyne co słyszę to “dzidziuś przyszedł, dzidziuś też będzie budował!”, a potem dźwięk rozwalającej się budowli z klocków Filipa, które T postanowił “zbudować”:) I długo, długo nic. Głęboki oddech i stukam dalej w notatnik.

To drugi dzień godzin adaptacyjnych, dlatego mam jeszcze możliwość podglądania i sporadycznego przytulania szkraba, który już w poniedziałek zrobi wielki mały krok w kierunku niezależności. A  tak mniej więcej wyglądało wczorajsze, pierwsze zetknięcie T ze żłobkiem Małe Zuchy:

IMG_4126
chętnie przygarnę cenne rady, bo przyznam szczerze że trochę to wszystko przerażające… :)

shareShare on FacebookPin on PinterestShare on Google+Share on TumblrEmail this to someoneTweet about this on Twitter

#2 mój fąfel | pierwszy rok

posted in: blog | 6

Za kilka minut, zgodnie z kalendarzem, mija rok od kiedy w ekspresowym tempie przyszedłeś na świat. Mama ledwo co zdążyła na porodówkę, tata zgubił baterię do telefonu gdzieś pod mińskiem mazowieckim i… już po chwili wszyscy, z ekipą porodową włącznie, płakali jak baby.

Pojawiłeś się TY.

3800g (przepraszam mamo) małego mężczyzny. Bez dwóch zdań najgrzeczniejszy i najsłodszy na dzielni.

tumblr_mhpb9kUC5v1s58t20o1_1280 (1)

fot. Olga Świątecka – ciocia i siostra

Dzień po dniu minęło dwanaście miesięcy, 365 dni, 8760 godzin razem. Za nami najpiękniejszy, najważniejszy, najdłuższy i najkrótszy zarazem rok.

Dziś, 24.01.2014r. :

– masz 8 ząbków

– ważysz 11 kg będąc przy tym wyjątkowo zgrabnym szkrabem:)

– twoje ulubione zabawki to… nakrętki od słoiczków

– uwielbiasz gryźć nas co rano w każdą nieokrytą kołdrą część ciała (z policzkami włącznie)

– pokazujesz pięknie paluszkiem wszystko co można

– przedrzeźniasz kaszel babci

– jesteś ultrasilny i superszybki

– nie lubisz skarpetek

– masz MILION ZDJĘĆ (patrz poniżej na urodzinowego Tymka:)

IMG_4021-2IMG_4001-3

Trzymajcie kciuki za 2014, miłej nocy:)

 

shareShare on FacebookPin on PinterestShare on Google+Share on TumblrEmail this to someoneTweet about this on Twitter

#1 mój fąfel | pierwszy raz

posted in: blog | 7

Raz na jakiś czas będę tu wrzucać prywatne klatki z naszego życia z fąflem pod pachą. A co, fotograf też ma życie:)!

Po ostatniej awarii dysku twardego i nadal trwającej walce o pliki doszłam do wniosku że back-up jest zawsze wart świeczki, więc robię back-up fotograficzno-życiowy:) Na razie ograniczam się do ery po 24.01.2013, bardziej znanej jako ‘czasy po Tymku’. Jeśli odzyskam dane to OBIECUJĘ że zrobię jakiś zbiorczy podsumowujący pierwszy roczek post. A tymczasem klatka #1 vel Tymek myśliciel / Tymek w klatce.

występują: ewa, adam i tymek – fotograf, pismak i bobas w plecaku
miejsce akcji: bemowo i reszta kontynentu

fotografia dziecięca

shareShare on FacebookPin on PinterestShare on Google+Share on TumblrEmail this to someoneTweet about this on Twitter